Racja bytu Parlamentu Europejskiego – dalsze uwagi

Nowym zjawiskiem w ostatnich latach jest przedkładanie przez Parlament sugestii rozwiązań prawnych. Przykładowo, w 2006 roku Partia Europejskich Socjalistów przedstawiła projekt dyrektywy o usługach użyteczności publicznej. W przyszłości możemy mieć częściej do czynienia z inicjatyw- nością Parlamentu Europejskiego, który nie ma prawa do proponowania legislacji, ale może chcieć aktywniej wpływać na Komisję Europejską.

Tymczasem kontekst, w którym toczyć się będzie kolejna odsłona rozgrywki instytucjonalnej w Unii Europejskiej, wyznacza koniec zarówno euroentuzjazmu, jak i eurosceptycyzmu. Ten pierwszy nie przetrwał upadku konstytucji europejskiej. Dowodem jego braku jest mizerna frekwencja w wyborach będących – przy dwudziestu siedmiu państwach członkowskich – największym na świecie eksperymentem demokratycznym. Unia Europejska zmierza w kierunku rządów biurokratycznych, w ramach których najlepiej sprawdzają się instytucje apolityczne, takie jak Europejski Bank Centralny. Nurt eurosceptycyzmu stracił zaś na znaczeniu, bo w obliczu kryzysu gospodarczego rozpad UE nie jest dla nikogo rozsądnie myślącego sensowną alternatywą. Wypadkową będzie w najlepszym wypadku euro- pragmatyzm – bezduszny, ale konkretny sposób na zaawansowanie spraw mających wymierny efekt.

Leave a Reply